– Na początku na nasz widok pasażerowie pytali nas zdziwieni: a gdzie jest kierowca? Teraz już się przyzwyczaili, że to my siedzimy za kierownicą limuzyny, gdy zawozimy ich do samolotu lub z niego odbieramy – mówi Izabela Prażmowska, szefowa obsługi VIP z wrocławskiego lotniska.
5 tysięcy VIP-ów
Izabela Prażmowska, Anna Kurtek, Marta Nizioł i Gabriela Solińska pracują wspólnie od czasu objęcia przez Polskę prezydencji w UE w 2011 roku. To wtedy właśnie pojawił się pomysł, aby kierowcami strefy VIP zostały kobiety. – To był gorący czas. Wtedy woziłyśmy 5 tysięcy ważnych gości. Potem otwarto nowy terminal. Teraz bywa, że dziennie mamy pod naszą opieką około 10 VIP-ów – dodaje Izabela Prażmowska. Dziewczyny przyznają, że praca jest ciekawa. – Nie wpadamy w rutynę. Zawsze może zdarzyć się coś innego, nieoczekiwanego. A każda osoba, którą się zajmujemy, jest inna – dodają wspólnie.
20 km na godzinę
Aby prowadzić auta po lotnisku, wszystkie musiały przejść dodatkowe szkolenie. Musiały nauczyć się, jak poruszać się po płycie lotniska, jechać obok stojącego samolotu, z której strony wyprzedzać pojazdy służb obsługujących lotnisko i jak zachowywać się przy włączonych silnikach samolotu. – Co ciekawe, obowiązuje zasada, że na płycie staramy się nie używać wstecznego biegu. I to nie dlatego, że jesteśmy kobietami – śmieje się Anna Kurtek. – Chodzi o bezpieczeństwo. Podjeżdżając pod samolot po ważnych gości, musimy uważać na pozostałych pasażerów – dodaje. Jednak najtrudniejsze dla całej ekipy jest utrzymanie prędkości 20 km/h. Szybciej po lotnisku jeździć nie można. – Chyba że jedziemy za koordynatorem ruchu naziemnego w jakiejś nagłej sprawie. Wtedy możemy docisnąć pedał gazu – mówi Izabela Prażmowska.
I psycholog, i barista
Obsługa gości strefy VIP to praca ciekawa, ale i pełna niespodzianek. Dziewczyny z uwagą podchodzą do różnych potrzeb gości. Jedni chcą porozmawiać, drudzy odpocząć przed podróżą. Jeszcze inni chcą się napić dobrej kawy. Bywa, że trzeba zorganizować też czas dla dzieci. A nie wszystkie maluchy chcą obejrzeć bajkę. Wtedy w ruch idą kredki i malowanki. – Każda z nas musi być psychologiem. Musimy wyczuć, w jakim nastroju są nasi goście, tak by dla nich pobyt w strefie VIP był komfortowy, a nie stresujący – mówią kobiety. O VIP-ach, którymi się opiekowały, dziewczyny nie chcą mówić. – Dyskrecja to kolejna podstawa naszej pracy. Ale możemy wymienić tych, o których wiadomo, że byli we Wrocławiu. Wiozłyśmy autem George'a Michaela, muzyków z zespołu Queen, a także najważniejszych ludzi świata polityki i biznesu.
Fot.: Tomasz Walków