Birma i Toto nie miały łatwego życia. Zanim zamieszkały we wrocławskim zoo, były w cyrku.
– Nie wiadomo dokładnie, co tam przeżyły, ale ta cyrkowa przeszłość pozostawiła ślady nie tylko na ich ciałach, ale także w psychice – mówi Anna Gorczyńska, która zajmuje się słonicami od 15 lat. Swoje podopieczne nazywa czule dziewczynami.

Słoniowe hity: „Taniec Eleny” i muzyka Goorala
Muzyczne sesje z niedużym głośnikiem mobilnym, telefonem i utworami w serwisie You Tube zaczęły się całkiem niedawno: pod koniec listopada zeszłego roku, gdy złapał pierwszy mróz i było zbyt zimno, by Birma i Toto mogły wyjść na wybieg. Opiekunowie pomyśleli, że skoro muzyka sprawia przyjemność ludziom, być może dobrze nastroi także słonice.
Chcesz sprawdzić, co lubią Birma i Toto? Oto ich ulubiona muzyka.
Kapela ze Wsi Warszawa niekoniecznie
Skąd wiadomo, że jakiś utwór przypadł „dziewczynom” do gustu, a inny niekoniecznie?
Ostatnio Birma i Toto słuchały jazzu – składanki utworów różnych wykonawców. Spodobał im się. Jednak kolejna próba, z utworem na akordeon, nie była udana.
– W przeciwieństwie do mnie nie lubią też folkowej Kapeli ze Wsi Warszawa. Przykro mi, Kapelo! – śmieje się pani Anna.
Koncerty na specjalne okazje
Takie sesje muzyczne nie będą odbywać się codziennie, bo jak mówi Anna Gorczyńska, nie o to chodzi, by muzyka wyszła jej podopiecznym uszami.
Słoniowa muzykoterapia zarezerwowana jest na dni, gdy jest za zimno, by dało się wyjść na wybieg – dzięki muzyce można wtedy Birmę i Toto czymś zająć. Wiosną i latem, gdy większość dnia będą spędzać na dworze, nie będzie potrzebna.
Najbardziej lubią własne towarzystwo
Co jeszcze lubią Birma i Toto? Przede wszystkim jedzenie (każda z nich jest w stanie zjeść nawet 100 kg pożywienia dziennie!) i swoich opiekunów (Birma zaczepia ich, łapie za ubrania i na różne sposoby domaga się atencji, Toto zabiega o uwagę bardziej subtelnie, np. staje obok i czeka). Najbardziej lubią własne towarzystwo.
– Rano, gdy otwieramy drzwi między ich pomieszczeniami, dziewczyny witają się wylewnie i głośno trąbią. Każda z nich cieszy się widok drugiej całą sobą. Potrafią też działać razem. Toto często wszczyna alarmy, wystarczy, że przed jej nosem przeleci gołąb. Trąbi wtedy donośnie, jakby chciała powiedzieć „Chodź tu, Birma, i rozwiąż ten problem”, a jej dwa razy większa koleżanka natychmiast przybiega na pomoc. Ustawiają się w czymś w rodzaju szyku bojowego. Na ich interakcje i relacje między nimi można patrzeć bez końca – mówi opiekunka.
To, że słonice trąbią, to powód do radości, bo przez lata po trafieniu do zoo nie robiły tego w ogóle. Były bardzo wycofane. Na szczęście pod dobrą odzyskały głos i chęć do życia.

Słonice po przejściach
Nie wiadomo dokładnie, kiedy słonice przyszły na świat, ale obie mają już ponad 60 lat, a to bardzo dużo jak na zwierzę tego gatunku. Pierwsza z nich trafiła do Wrocławia w 1981 roku, druga w 2007 roku.
Jak wspomniała Anna Gorczyńska, smutna, cyrkowa przeszłość pozostawiła u nich wiele śladów. Obie słonice mają zniekształcone od więzów kości nóg oraz liczne blizny, zapewne od narzędzi do tresury. U Toto zaobserwowano też częściowy paraliż trąby – zwierzę jest w stanie wkładać nią pożywienie do pyska, ale ma problem z sięganiem po wyżej umieszczone smakołyki.
Nie przysparzaj słoniom cierpienia
ZOO Wrocław przypomina, że słonie cierpią nie tylko w cyrku. Apeluje o to, byśmy byli świadomymi turystami i podczas egzotycznych wakacji nie korzystali z przejażdżek na słoniach.
Podobnie szkodliwe są kąpiele ze słoniami, kreowane jako fantastyczna, dobra dla tych zwierząt atrakcja. To, że na naszych oczach słonie nie są tam bite, nie oznacza, że nie dzieje się to podczas tresury, gdy tego nie widzimy.