wroclaw.pl strona główna

WROCŁAW Ropuchy na RODos. Bądź dla nich dobrym sąsiadem

  1. wroclaw.pl
  2. Dla mieszkańca
  3. Aktualności
  4. Na fanów siatkówki można liczyć

Na fanów siatkówki można liczyć

Data publikacji: Autor:

Edytuj w ACMS

Podczas I fazy siatkarskich mistrzostw świata we wrocławskiej Hali Stulecia było bardzo gorąco. Nie tylko za sprawą znakomicie funkcjonującego ogrzewania, lecz przede wszystkim dzięki rzeszom kibiców, którzy świetnie się bawili i doskonale dopingowali nie tylko reprezentację Polski.

Reklama

– Pokażemy światu turniej jakiego jeszcze nie było. Mamy najlepszych na świecie kibiców - obiecywał Mirosław Przedpełski, gdy Polska otrzymała prawo organizacji mistrzostw świata w 2014 roku. I w obietnicach prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej nie było ani krzty przesady. Polscy fani niejednokrotnie już udowodnili, że bawić się i jednocześnie dopingować potrafią jak mało kto.

"Atmosfera była fantastyczna"

– Nie możemy się do niczego przyczepić. Mimo małej sali atmosfera była fantastyczna – mówił po meczu z Argentyną kapitan reprezentacji Polski Michał Winiarski. A było naprawdę gorąco, bowiem „kocioł”, jaki stworzyli fani, można porównać chyba jedynie z tym, co dzieje się na meczach piłkarskich reprezentacji w krajach Ameryki Południowej i Środkowej.

– Cieszę się, że mogłem w czymś takim uczestniczyć. Moment, kiedy wychodziłem na parkiet przed meczem z Polską, zapamiętam do końca życia – emocjonował się  kapitan reprezentacji Kamerunu Jean Patrice Mboulet Ndaki. A będzie miał co wspominać, bowiem właśnie Kameruńczycy już od pierwszego pojawienia się na boisku, stali się największymi, oczywiście poza Polakami, ulubieńcami kibiców.

Biało-czerwona fala przykrywa wszystko

Trybuny Hali Stulecia podczas meczów wyglądały rzeczywiście imponująco. Była to jedna, wielka biało-czerwona fala, która przykrywała wszystko. W narodowe barwy ubrany był prawie każdy - od najstarszego do najmłodszego. Jak choćby licząca sobie ponad siedemdziesiąt lat pani z Oławy, która siatkarską wiedzą i znakomitą pamięcią (cytowała składy i wyniki sprzed lat) przebijała wszystkich.

Doping kibiców w Hali Stulecia był ogłuszający

Z drugiej strony, maleńki bo zaledwie 9-miesięczny Grześ, który oglądał mecze trzymany na rękach przez ojca. Rzeczywiście oglądał i wcale nie bał się tego, że na trybunach było bardzo głośno. Nie tylko nie płakał, ale szeroko się uśmiechał.

Uśmiech rozjaśniał także twarze fanów i fanek podskakujących i pląsających rytmicznie z maskotkami polskiej reprezentacji - Orłem i dwoma iskierkami. Wcielili się w niej trzej aktorzy z Trójmiasta i byli oblegani nie mniej niż polscy siatkarze. Każdy chciał sobie z nimi zrobić zdjęcie.

Maskotki są na tych mistrzostwach członkami grupy Kułaga&Magiera, czyli Grzegorza Kułagi i Marka Magiery, od lat prowadzących doping nie tylko na siatkarskich imprezach. To prawdziwi mistrzowie w swoim fachu. – Nie można tego puszczać na żywioł. To nie publiczność ma panować nade mną, bo wtedy nic z fajnego dopingu nie wyjdzie, lecz ja nad nią - mówi Grzegorz, którego dźwięki organów, czy rytmiczne uderzenia na perkusji znają już wszyscy i znakomicie się do nich dopasowują.

Chociaż ostatnio mają konkurenta. Trębacza, podróżującego za reprezentacją Polski. Nie jest członkiem ich grupy, raczej amatorem, lecz gra naprawdę profesjonalnie. – No pokaż cwaniaczku, czy potrafisz się do nas dostosować – sympatycznie zachęcał go do rywalizacji Magiera. I trębacz dał radę!

Kibic-trębacz konkurował z prowadzącymi doping zawodowcami

– Tłumaczyłem siatkarzom, że mecz z gospodarzami powinni traktować jako święto. Bo nie wiem, czy gdziekolwiek na świecie coś podobnego im się zdarzy – opowiadał jeden z najsłynniejszych trenerów na świecie (dwukrotny mistrz świata i Europy) prowadzący Argentynę Julio Velasco.

Co więcej święto trwało nie tylko podczas meczów. Po spotkaniach fani potrafili nawet ponad półtorej godziny cierpliwie czekać na swoich ulubieńców, a ci nie odmawiali składania autografów i wspólnych fotografii.

Podczas sobotnich i niedzielnych meczów Polaków, na widowni był komplet. Na początku narzekano jeszcze na pustki w strefie kibica, ale trudno, aby było inaczej, kiedy z nieba lał rzęsisty deszcz. Wreszcie jednak i tam się zapełniło. Choćby w niedzielę, gdzie pod Halą Stulecia zgromadziło się 6 tysięcy kibiców. Docenili to siatkarze, którzy poszli im podziękować za wsparcie.

Zobacz także:

AL

Bądź na bieżąco z Wrocławiem!

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się we Wrocławiu. Najciekawsze wiadomości z www.wroclaw.pl znajdziesz w Google News!

Reklama